Da Vinci w krainie pary



Leonardo da Quirm da Vinci wielkim wynalazcą był i dlatego nas zachwyca. Po opublikowaniu C.K. czołgu ktoś na devie zasugerował że mógłbym wymodelować słynny "czołg" Leonarda w podobnym stylu. Radośnie napisałem "challenge accepted" i wziąłem się do badania tematu. Niestety zaraz potem przestało być tak wesoło.

Jak rozumiem dyskusja na temat tego projektu dotyczy głównie tego czy zawarty w nim błąd (czołg zamiast jechać do przodu kręciłby się wokół własnej osi) jest wprowadzony świadomie czy też "Wielki inżynier" się po prostu pomylił. Mówiąc szczerze zwisa mi smętną kiścią, albowiem podstawowy problem jest zupełnie inny. Choćbyśmy rozwiązali problem z przekładniami (nie wiem jaki sens wprowadzaniu błędu który nawet wojskowi technicy potrafią bez problemu rozwiązać – zgodnie z wojskowymi tradycjami – głownie przy pomocy krzyku), choćbyśmy zatrudnili Cytryna i Gumiaka żeby do środka włożyli zagazowany silnik od Passata cały czołg będzie równie przydatny co dmuchana tarcza do strzałek.

Jakkolwiek steampunk to "impractical science" to są pewne granice których przekroczyć nie można, a ten czołg niebezpiecznie balansuje na ich granicy. Dlaczego? a wyobrażacie sobie pojazd bojowy, który dobrze porusza się wyłącznie po powierzchni w rodzaju toru formuły pierwszej? a szczytem jego możliwości terenowych jest wybrukowana ulica? Ok, może troszeczkę się czepiam ale jednak, przypomnę że czołgi zostały stworzone do przebijania się przez linie wrogich okopów. Przypominam że okop to taka podłużna dziura w ziemi która zazwyczaj poprzedzają zasieki. Czołg Leonarda natomiast zatrzyma się na rzuconej na ziemie kłodzie drewna, o pokonywaniu wzniesień również można zapomnieć. Nawet włoska armia czegoś takiego by nie zamówiła.

Siedziałem i myślałem jak przerobić to na coś wartego wymodelowania i odrobinę bardziej przydatnego. Przerobić na maszynę kroczącą i dołożyć nogi? przecież odstrzeli je sobie przy pierwszym kroku.. Podnieść całe zawieszenie? Będzie wyglądał absurdalnie... poza tym koła odpowiedniej wielkości powinny mu chyba dachem wystawać. Masakra... kombinowałem na jedną i drugą stronę i nic. Rozważałem nawet podłączenie śmigła na czubku i szybką przeróbkę na helikopter. Rozwiązanie problemu przyszło zupełnie niespodziewanie... i jak się o nim pomyśli inaczej jest zupełnie oczywiste.

0 komentarze: